Nie wiem, co robić po maturze. Od czego zacząć, kiedy nie masz żadnego planu?

Od czego zacząć, kiedy nie masz żadnego planu?

Po maturze kończy się presja egzaminów. I bardzo szybko zaczyna się następna.

Tylko że tym razem nie ma arkusza, klucza odpowiedzi, czasu na brudnopis i jednego poprawnego rozwiązania. Nie ma nauczyciela, który powie, co będzie na sprawdzianie. Nie ma planu lekcji, który ustawia tydzień. Nie ma kolejnej klasy, do której po prostu przechodzisz.

Przez wiele lat droga była mniej więcej wyznaczona. Podstawówka, liceum, klasa po klasie, przedmiot po przedmiocie. I w końcu matura.

A potem nagle ktoś pyta: „No dobrze, to co teraz?”

I właśnie wtedy wiele osób po raz pierwszy od dawna naprawdę nie wie, co powiedzieć. Nie tak trochę, nieco kokieteryjnie, w stylu „jeszcze się waham”. Tylko naprawdę, szczerze. I tu pojawia się wrażenie, że wszyscy dookoła chyba wiedzą więcej, a Ty jakby przespałeś najważniejszą lekcję o swoim własnym życiu.

Może masz w głowie pustkę. Może masz kilka pomysłów, ale żaden nawet nie ociera się o poczucie, że to jest właśnie to. Może codziennie przez chwilę myślisz o czymś innym. Może otwierasz strony uczelni, sprawdzasz kierunki, progi, terminy rekrutacji, a po dwudziestu minutach masz otwartych piętnaście kart i jeszcze mniej jasności niż na początku. A może najbardziej męczy Cię nie to, że nie wiesz, tylko to, że wszyscy zachowują się tak, jakbyś powinien już wiedzieć.

„Nie wiem” nie jest porażką

Brak planu po maturze potrafi zawstydzać. Bardziej, niż wielu dorosłych rozumie.

Bo przecież matura za Tobą. Jesteś formalnie dorosły. Masz tylko wybrać studia, miasto, kierunek, przyszłość, wpisać coś w odpowiedni formularz. Masz jakoś odpowiedzieć rodzinie, znajomym, nauczycielom i…. samemu sobie. I wtedy jedno zwykłe zdanie: „nie wiem” zaczyna brzmieć w głowie jak dowód na to, że coś jest z Tobą nie tak.

Tylko że tak naprawdę nic nie jest z Tobą nie tak. Po prostu przez kilkanaście lat ktoś mówił Ci, jaki jest następny krok. Teraz pierwszy raz masz samodzielnie wymyślić kierunek, a wszyscy udają, że to powinno być naturalne.

Nie jest.

To jest jedna z trudniejszych decyzji na tym etapie życia. Nie dlatego, że masz teraz wybrać wszystko na zawsze. Nie musisz. Ale dlatego, że po raz pierwszy wybór przestaje dotyczyć jedynie kolejnej szkoły. Zaczyna dotykać tego, jak chcesz żyć, czego chcesz spróbować, w czym chcesz się rozwijać i czego nie chcesz udawać przez kolejne lata.

Dlatego jeśli wpisujesz w Google „nie wiem, co robić po maturze”, to nie znaczy, że coś z Tobą jest nie tak. Może po prostu pierwszy raz zatrzymałeś się wystarczająco uczciwie, żeby nie udawać, że masz odpowiedź, której jeszcze nie masz.

Czasem problemem nie jest brak pomysłu, tylko samotność z tym brakiem

Rozmawiałam kiedyś z osobą świeżo po maturze, która przyszła z jednym zdaniem: „Ja nie mam żadnego pomysłu na siebie”.

Powiedziała to szybko, trochę przepraszająco, jakby już na starcie chciała uprzedzić, że nie przynosi nic wartościowego. Żadnej listy wymarzonych kierunków, żadnego planu na studia, żadnej pasji, o której można pięknie opowiedzieć. Tylko chaos.

Na początku rzeczywiście brzmiało to jak brak pomysłu. Ale kiedy zaczęłyśmy rozmawiać dłużej, okazało się, że tej pustki wcale nie ma. Były „tropy”. Nawet sporo. Tylko nikt wcześniej nie pomógł ich nazwać.

Było to, że potrafiła wyczuć napięcie między ludźmi, zanim ktokolwiek powiedział o tym głośno. Było to, że koleżanki przychodziły do niej, kiedy trzeba było coś przegadać. Było to, że nie lubiła bałaganu, ale bardzo dobrze umiała go porządkować. Było to, że w szkole często brała na siebie organizowanie różnych rzeczy, chociaż nigdy nie nazywała tego kompetencją. Było też to, że szybko gasła tam, gdzie miała siedzieć cicho, odtwarzać schemat i robić coś tylko dlatego, że „tak trzeba”.

Na początku mówiła: „nie mam żadnego pomysłu”. Po pewnym czasie zaczęła mówić: „czyli ja jednak coś o sobie wiem”.

I to jest właśnie ten, bardzo ważny moment. Bo wiele młodych osób nie ma gotowego planu nie dlatego, że nic w nich nie ma. Tylko dlatego, że mylą brak nazwy z brakiem potencjału.

Nie masz jeszcze nazwy kierunku. Nie wymyśliłeś jeszcze przyszłego zawodu. Nie podjąłeś jeszcze decyzji. Ale to nie znaczy, że nie ma żadnych wskazówek.

Zacznij od tego, co już wiesz, nawet jeśli wydaje Ci się, że nie wiesz nic

Kiedy człowiek nie wie, co robić po maturze, najgorsze, co może zrobić, to w panice zacząć wybierać spośród wszystkich możliwych kierunków studiów. To jest dopiero chaos.

Psychologia, prawo, informatyka, zarządzanie, filologia, marketing, medycyna, finanse, studia za granicą, gap year, praca, kursy, własny biznes. Nagle cały świat leży na stole, a Ty masz wybrać z niego coś, co ma być Twoje. Nic dziwnego, że można się pogubić.

Dlatego nie zaczynałabym od pytania: „jakie studia wybrać?”. Zaczęłabym prościej. Na przykład od – co już o sobie wiesz?

Nie chodzi o wielkie odkrycia. Chodzi o zwykłe obserwacje. Przy czym czas mija Ci najszybciej? W czym inni proszą Cię o pomoc? Jakie zadania potrafisz wykonywać godzinami, nawet jeśli są trudne? Co męczy Cię szybciej niż innych? Kiedy czujesz, że jesteś sobą, a kiedy tylko udajesz kogoś, kto „powinien ogarniać”? To nie są małe rzeczy. To są wspomniane „tropy”. A z nich naprawdę da się zacząć układać dalszą drogę.

Może odkryjesz, że wcale nie chodzi o jeden konkretny zawód, tylko o rodzaj pracy, w której potrzebujesz ludzi, rozmowy i wpływu. Może zobaczysz, że dobrze funkcjonujesz tam, gdzie są dane, analiza i spokojne rozwiązywanie problemów. Może zrozumiesz, że nie męczy Cię nauka, tylko całe to zamieszanie wokół niej. Albo że boisz się pracy, nawet najlepszej, w której jednak przez większość czasu musiałbyś udawać kogoś, kim nie jesteś.

To jeszcze nie jest odpowiedź końcowa. Ale to już jest początek.

Czasem łatwiej zacząć od tego, czego nie chcesz

Jest taki dziwny przymus, żeby młody człowiek od razu mówił pozytywnie: chcę to, marzę o tym, widzę się tu, to jest moja droga. A przecież bardzo często na początku dużo łatwiej powiedzieć coś odwrotnego:

  • Nie chcę siedzieć całymi dniami sam przy komputerze.
  • Nie chcę pracy, w której codziennie muszę walczyć o uwagę ludzi.
  • Nie chcę chaosu i ciągłej zmiany.
  • Nie chcę pracy bez kontaktu z drugim człowiekiem.
  • Nie chcę żyć z codzienną presją wyniku.
  • Nie chcę iść na kierunek wyłącznie dlatego, że brzmi bezpiecznie.
  • Nie chcę realizować cudzego pomysłu na moje życie.

To są bardzo ważne zdania. Nie rozwiązują wszystkiego, ale zawężają pole. A kiedy ktoś mówi „nie mam żadnego planu”, często właśnie od zawężenia warto zacząć. Nie od wielkiej wizji na dwadzieścia lat, tylko od uczciwego zobaczenia, które drogi już teraz brzmią jak cudze.

Bo brak planu nie zawsze oznacza, że nie ma przed Tobą żadnej drogi. Czasem oznacza, że jest ich za dużo i trzeba przestać traktować wszystkie tak samo.

Nie szukasz jednej idealnej odpowiedzi. Szukasz sensownego następnego kroku

Bardzo dużo stresu po maturze bierze się z przekonania, że trzeba teraz znaleźć tę jedną właściwą odpowiedź. Idealny kierunek. Idealne studia. Idealny zawód. Najlepszą możliwą decyzję, która sprawi, że wszystko się ułoży. Tylko że życie rzadko działa w ten sposób.

Są osoby, które mogą odnaleźć się w kilku różnych obszarach, ale nie w każdym środowisku. Ktoś może mieć predyspozycje do pracy z ludźmi, ale zupełnie inaczej będzie czuł się w psychologii, inaczej w HR, inaczej w edukacji, inaczej w sprzedaży, inaczej w pracy projektowej. Ktoś może być analityczny, ale to nie znaczy, że każda praca z liczbami będzie dla niego dobra. Ktoś może być kreatywny, ale jeśli potrzebuje spokoju i głębi, niekoniecznie odnajdzie się w szybkim świecie ciągłych zmian.

Dlatego pytanie „jaki zawód wybrać?” bywa niewystarczające. Czasem dużo ważniejsze jest pytanie „W jakim środowisku mam szansę dobrze funkcjonować?”:

  • Czy potrzebujesz ludzi, czy raczej ciszy?
  • Lubisz zmiany, czy potrzebujesz przewidywalności?
  • Wolisz działać szybko i sprawdzać pomysły w praktyce, czy długo analizować i dopracowywać?
  • Lepiej się czujesz, kiedy dużo zależy od Ciebie, czy kiedy masz jasne ramy i konkretną strukturę?

To nie są dodatki do wyboru studiów. To jest często jego sedno. Bo nie wybierasz tylko kierunku. Wybierasz rodzaj codzienności, do której ten kierunek może Cię prowadzić.

Nie porównuj swojej niepewności z czyimś przekonaniem co do dalszej drogi

Ludzie wokół często wyglądają, jakby wiedzieli. Anka mówi, że idzie na medycynę., Tomek aplikuje na prawo, Adam ma plan na studia za granicą, Monika zaczyna kurs programowania, a do tego jeszcze Marcin, który z pełnym przekonaniem twierdzi, że zawsze wiedział, co chce robić.

I wtedy patrzysz na siebie, na swoje wątpliwości, zmieniające się pomysły, brak energii, lęk przed złą decyzją. Porównujesz swoje wnętrze z czyjąś wersją pokazową. I oczywiście przegrywasz.

Tylko że bardzo często za tym cudzym spokojem też coś się kryje. Czasem prawdziwy wybór. Czasem presja. Czasem oczekiwania rodziny. Czasem dobry wynik z jednego przedmiotu, który ktoś uznał za plan na życie. Czasem kierunek, który jest po prostu najłatwiejszy do wytłumaczenia.

Dlatego nie zakładaj, że wszyscy inni naprawdę wiedzą. Być może część z nich po prostu już coś wpisała w formularz. A to nie zawsze jest to samo.

Uważaj na rady, które brzmią dobrze, ale nie są o Tobie

Kiedy nie wiesz, co robić po maturze, ludzie zaczynają dawać rady. Najczęściej mając naprawdę dobre intencje. Rodzice chcą, żeby było bezpiecznie. Nauczyciele widzą Twoje oceny. Znajomi mówią o swoich planach. Internet podsuwa listy zawodów przyszłości, rankingi kierunków i historie ludzi, którym „się udało”.

Problem polega na tym, że nawet dobra rada może być nietrafiona, jeśli nie jest o Tobie.

„Idź na coś przyszłościowego” brzmi rozsądnie. Ale co to znaczy dla osoby, która kompletnie nie odnajdzie się w codzienności tej pracy?

„Wybierz coś konkretnego” brzmi bezpiecznie. Ale co, jeśli to konkretne będzie przez lata odbierać Ci energię?

„Najwyżej potem zmienisz” może być prawdą. Ale czy naprawdę chcesz wybierać przypadkowo tylko dlatego, że zmianę zawsze da się jakoś zrobić?

Nie chodzi o to, żeby nie słuchać innych. Chodzi o to, żeby nie pomylić czyjejś chęci pomocy z własną decyzją. Bo czasem wybieramy coś nie dlatego, że jest nasze, tylko dlatego, że po tej decyzji wszyscy w końcu przestają pytać.

Jeśli jesteś rodzicem i czytasz ten tekst

Może najtrudniejsze jest właśnie to, że chcesz pomóc, a jednocześnie czujesz, że nie możesz przeżyć tej decyzji za swoje dziecko. Widzisz terminy, mijający czas, stres. Widzisz, że inni już coś wybierają. Może masz ochotę powiedzieć: „zdecyduj się wreszcie”, „wybierz coś konkretnego”, „nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę”. To normalne.

A jednocześnie czasem takie pytania tylko zwiększają napięcie. Młody człowiek, który nie wie, często nie potrzebuje kolejnego przypomnienia, że powinien już wiedzieć. Potrzebuje rozmowy, w której nie musi od razu bronić gotowej odpowiedzi.

Zamiast pytać wyłącznie: „co wybierasz?”, można czasem zapytać inaczej:

  • „Co już o sobie wiesz?”
  • „Czego na pewno nie chcesz?”
  • „Która opcja daje Ci choć trochę spokoju, a która tylko wygląda dobrze dla innych?”
  • „Czego najbardziej boisz się w tej decyzji?”

To nie są pytania, które załatwią wszystko przy jednej kolacji. Ale mogą otworzyć rozmowę, w której młody człowiek nie czuje się od razu oceniany. A to naprawdę bardzo dużo.

Co możesz zrobić dzisiaj, jeśli naprawdę nie masz żadnego planu?

Nie musisz dziś wybierać planu na całe życie. Zrób coś mniejszego.

Weź kartkę, notatnik w telefonie albo cokolwiek, co masz pod ręką, i zapisz trzy rzeczy:

  • Po pierwsze: czego na pewno nie chcesz. Nie filtruj tego. Nie oceniaj, czy to brzmi mądrze. Zapisz uczciwie.
  • Po drugie: kiedy czujesz się najbardziej sobą. Przy jakich zadaniach, ludziach, tematach albo sytuacjach nie musisz udawać, że jesteś kimś innym?
  • Po trzecie: której decyzji boisz się najbardziej i dlaczego. Bo czasem pod słowem „nie wiem” ukrywa się coś bardzo konkretnego: lęk, że zawiedziesz rodziców, wybierzesz za mało ambitnie, zmarnujesz czas, nie dostaniesz się, nie dasz rady albo pójdziesz w stronę, która wcale nie jest Twoja.

Nie chodzi o to, żeby po tym ćwiczeniu nagle mieć gotowy plan. Chodzi o to, żeby przestać dryfować. Bo między „nie wiem” a „wybieram przypadkiem” jest jeszcze jedno miejsce. Miejsce, w którym można się zatrzymać i zacząć rozumieć siebie.

A jeśli dalej nie wiesz?

To nic. Naprawdę. Jeden wieczór, jeden artykuł i jedna rozmowa nie muszą od razu rozwiązać całej przyszłości. I dobrze, bo nikt uczciwy nie powinien tego obiecywać. Ale mogą zrobić coś ważniejszego.

Mogą pomóc Ci przestać myśleć, że zanim poprosisz o wsparcie, musisz już mieć gotowy pomysł. Nie musisz. Możesz zacząć od „nie wiem”, od kompletnej pustki, od siedmiu pomysłów. Od jednego kierunku, który niby ma sens, ale coś w nim nie daje Ci spokoju. Od zdania: „nie wiem, co robić po maturze, ale nie chcę wybierać przypadkiem”. To jest wystarczający początek.

Jeśli masz w szkole doradcę zawodowego, pedagoga, psychologa albo wychowawcę, z którym możesz spokojnie porozmawiać, skorzystaj z tego. Czasem już jedna dobra rozmowa pomaga zobaczyć, że problem nie polega na tym, że „nic nie wiesz”, tylko na tym, że masz w sobie za dużo nieuporządkowanych informacji.

A jeśli potrzebujesz czegoś bardziej pogłębionego, indywidualnego i poukładanego krok po kroku, możesz szukać dalej.

Nie musisz mieć pomysłu. Wystarczy, że nie chcesz wybierać przypadkiem

Projekt Kariera powstał dokładnie dla takich momentów. Nie tylko dla osób, które mają już wybrany kierunek i chcą go sprawdzić. Także dla tych, które nie mają jeszcze żadnego planu. Dla młodych ludzi, którzy czują presję, bo terminy się zbliżają, inni pytają, rodzice się martwią, a w głowie nadal nie ma odpowiedzi.

W Projekcie Kariera zaczynamy od człowieka. Od Twoich mocnych stron, sposobu działania, osobowości, kompetencji społecznych, zainteresowań i preferencji zawodowych. Dopiero potem przekładamy tę wiedzę na możliwe kierunki studiów, obszary rozwoju i dalsze kroki.

Nie po to, żeby ktoś wybrał za Ciebie. Po to, żebyś nie musiał wybierać w ciemno.

Nie musisz najpierw mieć pomysłu, żeby zacząć. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu czujesz, że chcesz uporządkować swoje możliwości bardziej konkretnie, zobacz, jak działa Projekt Kariera.

Przewijanie do góry